http://www.tlpoker.pl/


LP international Poland latinoamerica Iceland    Kontakt            Użytkownicy: 113 Aktywnych, 0 Zalogowanych - Godzina: 05:12
Poker Nowości








TLP Avatary Pokerstars:


Life is good :)

Nowy na TLPoker? Zarejestruj się za darmo!
rss
Mój punkt widzenia.
  Defrag, Jun 06 2010

Obiecałem regularne wpisy, tak więc nie mogę nie dotrzymać słowa ( w końcu minęło równo pół roku )! Duży dystans pomiędzy kolejnymi wpisami pozwala mi na trochę bardziej obiektywne opinie na temat minionych wydarzeń z perspektywy czasu, więc zapraszam do czytania - jak zwykle wpis podzielę na część pokerową i poza pokerową ( czytaj: moje luźne blogowanie na temat wszystkiego co mi najdzie akurat na myśl ). Nie może też być inaczej, więc wpis będzie długości porządnej telenoweli.

1. CZĘŚĆ POKEROWA - czyli "zostać pokerowym pro".

Nie tak dawno, 14-ego maja na blogu Kuraka pojawił się dość ciekawy wpis pod jakże wpadającym w oko każdego pokerzysty tytułem."Pro" ( Link do wpisu: klik ).
W skrócie dla leniwych: Kurak przedstawił hipotetyczną sytuację, w której wyliczył ile jest w stanie zarobić średniej klasy pokerzysta, grający na niskich stawkach. Niebotyczne kwoty, będące wynikiem nader optymistycznego podejścia do sprawy, wywołały burzliwą dyskusję, która odbiła się echem po polskim środowisku bloggerów pokerowych.
W momencie pojawienia się wpisu i burzy umysłów niestety nie byłem w stanie w jakikolwiek sposób napisać co o tym myślę, ze względu na dość gwałtowną przeprowadzkę do innego mieszkania - a myślę, że mój punkt widzenia, jako osoby, która od 19 roku ( w chwili obecnej mam 23 ) życia utrzymuje się tylko z gry w pokera oraz pracy jako menedżer serwisu pokerowego mógłby wnieść dosyć świeżą wizję kogoś bezpośrednio obeznanego w sytuacji.

Przejdźmy więc do samego faktu zostania pokerowym profesjonalistą, pomijając wyliczenia Kuraka ( które byłyby do przyjęcia moim zdaniem po obniżeniu do przynajmniej 50% ).
Skupcie się, zamknijcie oczy i pomyślcie o pierwszej osobie, które kojarzy Wam się z tym terminem.

I tutaj już pierwsza niespodzianka: jestem w stanie postawić swoją nerkę, że prawie każdy ( oczywiście zawsze istnieją wyjątki ) wykonując to proste zadanie nie zobaczył oczami wyobraźni twarzy gracza jak FiSHeYe, Hoss_TBF, czy gOOgly_mOOgly. Bah - połowa osób, które właśnie to czytają pewnie nawet nie wie kto to jest i dopiero po sprawdzeniu ich wyników na PTR'e uświadomi sobie, że ktoś taki istnieje. I tutaj dochodzimy do tego, że pokerowi pro dzielą się na dwa typu graczy:
1) 'Tych prawdziwych profesjonalistów'.
Tutaj zapewne należy wstawić nazwiska, które każdy kojarzy z programów jak High Staker Poker czy Poker After Dark, osoby których uśmiechnięte twarze zmaterializowały Wam się w myślach. Nicki matematycznych geniuszy z internetu, grających stawki nosebleed na FTP lub PS. Graczy sezonowych, których kariera trwa maksymalnie 3-5 lat, a koniec zależy od siły osobowości takiego gracza ( przeważnie jednak kończą oni bez pieniędzy, często próbując powrócić do gry dzięki swojej reputacji i licznej rzeszy bogatych, często nieznających realiów pokera, fanów, gotowych na wyłożenie pieniędzy w celu sponsorowania gry takiej osoby ).
2) 'Chwilę, to istnieje drugi typ?'
Oczywiście - to właśnie nieliczna garstka graczy, których nicki ( bo w większości wypadków gracze Ci pozostają anonimowi w mniejszym lub większym stopniu ) znają tylko zainteresowani tematem ludzie, realnie patrzący na swoją przyszłość zza perspektywy pokerowego stołu. Oni nie szukają poklasku, nie zobaczycie tych osób w telewizji otoczonych stosem pieniędzy, z okularami na oczach próbujących wykonać niesamowity blef przeciwko Durrrr'owi w High Stakes Poker. To właśnie ludzie traktujący pokera jako swoją pracę.

"Ok, w sumie racja - ale do czego zmierzasz?"
Przedstawienie tej całej sytuacji prowadzi mnie powoli do końca rozdziału, gdzie znajdzie się jakże cudowna pointa moich przemyśleń. Gra w pokera to nie walka z idiotami przy stole, to nie walka z bezlitosną wariacją i prawami prawdopodobieństwa - uważam, że główne pole bitwy o bycie dobrym graczem to walka z własnym ego.

Schematów gry oraz analizy jakże tajemniczych cyfr wyświetlanych na HUD'ach potrafi nauczyć się każdy ( do poziomu nl$100 lub nl$200 można spokojnie grać ABC i być minimalnie, ale wygrywającym, graczem ) - jednym zabierze to rok, innym 10 lat, ale uważam, że poker nie jest trudny ( do pewnych stawek oczywiście, ale rozważamy tutaj pozycję stabilnego pro, grindera, a nie maniaka który rzuca się z motyką na słońce ).
Problem powstaje przy przewartościowaniu własnych predyspozycji do pokera - powstaje tu pewna analogia do najgorszych uczestników programu Idol, z których śmieje się po programie cała Polska, a ich występy wzbudzają skrajne emocje w postaci histerycznego śmiechu lub współczucia z powodu ośmieszenia.
Ludzie, którzy wygrywają przez 2-3 miesiące, mając bardzo dobry win rate, skacząc gwałtownie po stawkach w górę, rzucają studia i oddają się bezgranicznie grze w pokera, chwaląc się nawet tym na swoich blogach, stronach, kontach na facebooku.

Jako menedżer tlpoker.pl, które jest jednym z największych serwisów pokerowych w Polsce, obserwuje praktycznie każdą taką sytuację. I dość łatwo zauważyć pewien fakt: osoby podejmujące tak pochopne decyzje cechuje bardzo nikłe doświadczenie i krótki czas gry w pokera - większość takich osób nie gra w pokera powyżej 1-2 lat. Ok, może grają dobrze, w lot pojmują aspekty gry, czy nowe trendy w świecie pokera online ( o których we wpisie później ). Ale brakuje im najważniejszego - doświadczenia i obycia ze stresem.
Jak czytam, że ktoś rzuca studia i zamierza całkowicie utrzymywać się z pokera zaczynając grę z 20 buy-inami to po prostu boję się o los takiego człowieka, bo nie ma on pojęcia czego się podejmuje. Wiem jednak, że nie ma sensu pisać lamentów na temat własnego doświadczenia i przekonywać takiej osoby o popełnianym błędzie, bo każdy uczy się na własnych błędach.
I tak wiem, że taka osoba nie zmieni zdania, przecież 'jestem wystarczająco dobry w pokera i opanowany, żeby dać sobie radę'. O wielkich przegranych nikt nie słyszy, a szkoda.

Sam jestem w podobnej sytuacji, gdzie przez ostatnie 2-3 miesiące musiałem mocno zastanowić się nad tym, czy jest sens wracać do gry.
Kiedy ~3 lata temu kiedy zaczynałem grę na nl$2 z darmowej promocji na PartyPoker, nie spodziewałem się, że uda mi się w ciągu raptem półtora roku dojść na nl$1,000 i skończyć jeszcze jako zwycięzca. Bez idiotycznych shotów z 3 buy-in'ami, ale ciężką pracą i ogromnym nakładem energii z darmowych $50 zrobiłem ponad $70,000 w chorym tempie, jednocześnie studiując.
I nagle, z dnia na dzień, przestałem grać.

Dlaczego? To proste.
Poker jest męczący nie tylko psychicznie, ale i fizycznie.
Siadając codziennie do stołu musisz zostawić swoje ego za sobą i wiedzieć, że możesz grać jak mistrz świata, a i tak przed obiadem czasem wstaniesz biedniejszy o kilka tysięcy złoty. Akceptacja realiów pokera niestety nie pozwala na wyzbycie się emocjonalnego wpływu gry na zachowanie człowieka - jeśli nawet przegranie 10 buy-inów w ciągi dnia nie wpłynie na Twoją grę ( co i tak jest prawie nierealne ) i będziesz w odpowiednim momencie w stanie wyłączyć stoliki to uwierz, wpłynie na Twoje zachowanie poza grą. Nawet jeśli tego nie zauważasz, to ludzie w Twoim otoczeniu to na pewno odczują. Co do fizycznego zmęczenia - cóż, to jednak spędzenie ogromu czasu przed komputerem. Pomijając zaburzenia snu, które ma większość pokerzystów.
Po prostu się wypaliłem, rozumiejąc, że tracę to co się liczyło dla mnie w tamtym momencie - czas i młodość. Idealnie dla mnie w tamtym okresie, zaraz po zakończeniu gry, wydarzyło się parę bardzo pozytywnych rzeczy, ułatwiających przetrwanie w mojej decyzji.

Czy żałuje, że przestałem grać?

Nie.
Niedawno, bo niecałe dwa miesiące temu doszło w moim domu do wprost nierealnej dla mnie sytuacji, której nigdy się nie spodziewałem. Nie wnikając za bardzo w szczegóły, miałem tydzień na znalezienie nowego lokalu, nie mając zbytnio odłożonych pieniędzy ( własna głupota zresztą doprowadziła mnie do takiej sytuacji - w momencie kiedy człowiek przyzwyczaja się do pewnego poziomu życia bardzo ciężko zejść w dół). Od tamtego czasu, każdy z mojej czteroosobowej rodziny mieszka w innym mieszkaniu ( wyobraźcie sobie ile idzie na wynajem, Warszawa ), a dom warty ponad półtora miliona PLN stoi pusty - nie do pomyślenia, prawda? W każdym razie nie lubię być przyparty do muru, a nie zamierzałem pozbywać się rzeczy, na które mogłem sobie pozwolić grą w pokera, co koniec końców doprowadziło do absurdalnej sytuacji:
Tydzień przed końcem miesiąca, mając na ręce zegarek za ponad 14,000pln, dwa biznesowe laptopy z dodatkowymi monitorami, bardzo mocny komputer stacjonarny i masę innych kosztownych ( ale często zbędnych - chociaż tutaj zegarka nie zaliczam! :D ) rzeczy - po opłaceniu nowego mieszkania, nie miałem prawie na jedzenie. Ironiczna sytuacja jak na kogoś kto zarabiał ponad 20,000pln miesięcznie nie wychodząc z domu i mając raptem 20 lat.

Cała sytuacja nie była spowodowana w bezpośredni sposób pokerem, ale nie mogę napisać, że ogólny brak szacunku do pieniądze wyniesiony z gry nie miał tutaj wpływu.
Niemniej jednak doszło do takiej niemiłej sytuacji i pomimo braku środków na grę postanowiłem powrócić do gry, po prawie dwuletniej przerwie. Problemów ze znalezieniem 'sponsora' nie miałem, wiązało się to jednak z upublicznieniem paru osobom moich wszystkich danych z czasów kiedy jeszcze grałem, co niezbyt mi się podobało. Umowa była prosta, dostaje zastrzyk gotówki na grę, zaczynam miesiąc na nl100, jak dobrze pójdzie to wracam po miesiącu na nl400 na bardzo sprzyjających mi zasadach. Podział zysku 50/50+zwrot wkładu dla inwestora. Wymarzona sytuacja, prawda?
Po 2 tygodniach byłem do przodu jakieś 17 buy-in'ów ( ~5k pln ), grając 3-4h dziennie na raptem 4 stołach. Co prawda po drodze wyszło parę problemów z moimi sponsorami, które wpłynęły na negatywne oczekiwania co do mojej gry w przyszłości dla tych osób, więc znowu wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Przyszedł jeden kiepski dzień, -12 buy-in'ów w plecy ( tutaj chciałem pozdrowić zawodowców grających z 20 buy-inami na poziom ) pomimo faktu, że grałem dobrze, a magiczny wykres EV wpędzający niejednego gracza w ciągłą histerię pokazywał przewidywany zysk.

Zdarza się, to nic specjalnego w pokerze: Doskonale pamiętam sytuację z zamierzchłych czasów mojej gry na nl2, kiedy przegrałem 16$ w jeden dzień. Skończyło się to prawie depresją maniakalną i próbami samobójczymi rozbicia sobie czaszki gaśnicą przeciwpożarową, co wydaje się dość śmieszne patrząc na fakt, że rok później w jeden dzień na nl400-nl1k udało mi się rekordowo przegrać prawie $12,000 i praktycznie tego nie odczuć emocjonalnie.

Tak więc po korekcie i zjeździe na nl100 okazuje się, że po miesiącu gry jestem praktycznie break-even(na zero), co było siarczystym policzkiem ( albo bardziej: ciosem młotem kowalskim ) wymierzonym prosto w moją twarz. Miażdżyłem nl1000, jak mogę być break even na nl100? Powiem szczerze, w swojej karierze miałem tylko jeden miesiąc pod kreską.
I tutaj w grę wchodzi właśnie walka z własnym ego. Przyznanie się do porażki jest zawsze najbardziej bolesne - przestałem grać pod umową, odpuściłem pokera zdając sobie sprawę, że niezbyt mam w tej chwili możliwość na ryzykowanie utraty jakże cennego czasu ( tym bardziej, że kończę w tym roku studia licencjackie i bronie pracę ) przy braku gwarancji zysku.
Minął miesiąc, poobracałem trochę pieniążkami poza-pokerowo i mogę spokojnie powiedzieć, że znowu jestem na bardzo komfortowym poziomie finansowym Pomijając fakt ze na wysokość wypłat za prowadzenie serwisu tez nie narzekam

Jasne, mogę myśleć: "wow, gdybym wtedy nie przestał grać na nl1000 to może teraz grałbym nl5000 i miał już własny dom za milion".
Może tak, może nie, jednak pewnie bym do tego momentu zwariował, pomijając bycie odludkiem do którego doprowadza poker. Spójrzmy sobie prawdzie w oczy - jesteśmy hermetycznym środowiskiem, kierującym się specyficznymi regułami i podejściem do pieniędzy oraz życia.
Na tyle specyficznym, że praktycznie niemożliwe jest odnalezienie zrozumienia naszego podejścia - chyba, że nasi znajomi są maklerami giełdowymi

Osobiście uważam, że odnalazłem prawie idealny balans pomiędzy grą, a życiem - grałem ( i wygrywałem ) sporo, jednak nie dopuszczając do sytuacji, w której rzucam studia, odcinam się od znajomych, paląc za sobą mosty w momencie potrzeby zmiany. Bo jak ktoś, kto w wieku 22-23 lat rzuca studia i po paru latach gry w pokera dochodzi do wniosku, że dalej tak nie może, ma płynnie powrócić do funkcjonowania w społeczeństwie? Znaleźć dobrą pracę?

I tutaj dochodzimy do pointy: Zamierzasz być pokerowym pro?
Dam Ci radę, skorzystaj z niej lub nie - Twój wybór.
Nazywaj się jak chcesz, ale traktuj pokera jako hobby, a nie swoją przyszłość - jest to bez wątpienia najlepsza metoda zarabiania pieniędzy dla ludzi młodych, będących na studiach, jednak metoda męcząca w długim okresie czasu. Używaj życia, nie zgub się w pogoni za pieniędzmi - jeśli chcesz mimo wszystko zostać pro, śmiało - przenieś się na studia zaoczne lub weź dziekankę na rok i zobacz jakie to życie.

Osobiście nie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuacji, w której miałbym grać w pokera przez najbliższe 30 lat, traktując to czysto jako swoją pracę. Jeśli ktoś jest inteligentny, to zarobi na pokerze wystarczająco, aby te pieniądze potem pomnożyć wielokrotnie i jednocześnie mieć przy tym trochę frajdy.


Wpis miał być dwuczęściowy, ale przy takiej ścianie tekstu wątpię, żeby ktoś przeczytał drugą część Tak więc, następnym razem!

Pozdrawiam



0 votes

Komentarze (66)







Bonusy pokerowe


Streamy pokerowe



Copyright © 2019. TLPoker.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację jego regulaminu.
Serwis przeznaczony jest wyłącznie dla polskojęzycznych obywateli państw, w których uczestnictwo i reklamowanie pokera internetowego jest legalne.
Kontakt Mapa strony LiquidPoker